Pani Maria Duziak jest jedn膮 z najstarszych - a mo偶e i najstarsz膮 mieszkank膮 Pieszyc. Urodzi艂a si臋 1 sierpnia 1919 roku w Sokolnikach ko艂o Lwowa, gdzie jej rodzice Antoni i Alojza posiadali spore 鈥 jak na 贸wczesne warunki gospodarstwo rolne sk艂adaj膮ce si臋 z oko艂o dwunastu m贸rg pola ornego oraz 艂膮k i pastwisk.
PaniMariaNews
Sokolniki by艂y du偶膮 wiosk膮 zamieszka艂膮 prawie wy艂膮cznie przez ludno艣膰 polsk膮. Zwyczajowo by艂y podzielone na Dolne i G贸rne i jak mo偶na dowiedzie膰 si臋 z dost臋pnych w Internecie materia艂贸w 藕r贸d艂owych, mieszka艅cy jednych i drugich nie przepadali za sob膮. Bywa艂o, 偶e przy spotkaniach w ruch sz艂y pi臋艣ci czy te偶 ko艂ki wyrwane z p艂ot贸w.
Pani Maria, mimo swojego s臋dziwego wieku pami臋ta doskonale numer swojego domu - 594, a wcale nie by艂 to ostatni dom w Sokolnikach Dolnych. By艂a to wi臋c du偶a wie艣, co mia艂o prze艂o偶enie na bezpiecze艅stwo jej mieszka艅c贸w w czasach mord贸w dokonywanych na Polakach przez bandy Banderowc贸w i Organizacji Ukrai艅skich Nacjonalist贸w OUN. Nie znaczy to, 偶e wszyscy mieszka艅cy prze偶yli w spokoju okres wojny jak i ten, kt贸ry nast膮pi艂 bezpo艣rednio po jej zako艅czeniu. Kilka rodzin zosta艂o wywiezionych przez Rosjan na Syberi臋. Zdarza艂y si臋 pojedyncze morderstwa dokonywane przez Ukrai艅c贸w, ale takich napad贸w jakie mia艂y miejsce na Wo艂yniu nie by艂o.
Dom pani Marii 鈥 jak i wi臋kszo艣膰 we wiosce zbudowany by艂 z gliny mieszanej z plewami i pokryty blach膮, na zakup kt贸rej ojciec wzi膮艂 po偶yczk臋 w Kasie Stefczyka. By艂o te偶 sporo dom贸w krytych strzech膮 oraz nieco budynk贸w murowanych.
Wie艣 posiada艂a w艂asny ko艣ci贸艂, w kt贸rym proboszczem by艂 ksi膮dz Barycki. Umia艂 on zjednywa膰 sobie parafian i sk艂ania膰 ich do 偶ycia duchownego, bowiem przed wojn膮 kilka dziewcz膮t z Sokolnik wst膮pi艂o do klasztoru. By艂y te偶 powo艂ania m艂odych ch艂opc贸w do seminarium duchownego.
W Sokolnikach by艂a Siedmioklasowa Publiczna Szko艂a Podstawowa imienia kr贸la W艂adys艂awa Jagie艂艂y, do kt贸rej ucz臋szcza艂a zar贸wno Pani Maria jak i sze艣cioro jej rodze艅stwa: Bronis艂awa, Rozalia, Jadwiga, Zofia, Agnieszka i brat Tadeusz. Znajdowa艂a si臋 w du偶ym, murowanym budynku a jej kierownikiem by艂 pan Czarnecki. Nauczycielkami by艂y: 偶ona pana Czarneckiego i pani Sanocka. W szkole lekcji religii uczy艂 ksi膮dz Barycki.
Lekcje zaczyna艂y si臋 i ko艅czy艂y modlitw膮. W m艂odszych klasach dzieci u偶ywa艂y do pisania tabliczki i rysiku. W starszych u偶ywa艂y stal贸wek z obsadkami. Atrament by艂 w ka艂amarzach na pulpitach 艂awek.
呕ycie kulturalne wsi toczy艂o si臋 w Domu Ludowym, kt贸ry posiada艂 w艂asny zesp贸艂 muzyczny oraz ch贸r. Czasami odbywa艂y si臋 tam festyny, ale nie w ka偶d膮 niedziel臋 i tylko latem. M艂odzie偶y by艂o bardzo du偶o, bo w ka偶dym prawie domu by艂o po kilkoro a czasem nawet kilkana艣cioro dzieci. M艂odzie偶 bogatsza przewa偶nie pozostawa艂a w domach, natomiast du偶o m艂odzie偶y z ubogich rodzin wyje偶d偶a艂o z Sokolnik. Uk艂adali sobie 偶ycie we Lwowie b膮d藕 te偶 jechali dalej.
Cz臋艣膰 mieszka艅c贸w wioski, kt贸rzy nie mieli du偶o pola, pracowa艂a we Lwowie i uprawia艂a swoje niewielkie poletka a wi臋c n臋dzy we wiosce 鈥 poza jakimi艣 pojedynczymi wypadkami nie by艂o.
Ojciec pani Marii by艂 rzutkim, zapobiegliwym gospodarzem. Wykorzystywa艂 blisko艣膰 du偶ego miasta sprzedaj膮c w nim p艂ody rolne. Pani Maria wspomina, 偶e po porannym udoju bra艂a dwie ba艅ki dziesi臋ciolitrowe mleka i sz艂a z nimi oko艂o czterech kilometr贸w do Lwowa roznosz膮c je po domach sta艂ych odbiorc贸w. Przychodzi艂a z tej wyprawy bardzo zm臋czona, ale o odpoczynku w czasie dnia nikt nie my艣la艂. By艂a najstarsza z rodze艅stwa i mia艂a najwi臋cej obowi膮zk贸w.
Ponadto obok domu by艂 du偶y ogr贸d, gdzie hodowane by艂y warzywa z przeznaczeniem na sprzeda偶. Nieraz ojciec wozi艂 ko艅mi na targ ca艂y w贸z wczesnej kapusty, kt贸r膮 mieszka艅cy miasta bardzo ch臋tnie kupowali. Najlepszy zarobek by艂 w okresie 偶niw, kiedy ma艂o kto je藕dzi艂 sprzedawa膰 swoje plony. Ojciec sadzi艂 du偶o wczesnych ziemniak贸w. Sam szed艂 z mam膮 偶膮膰 zbo偶e, a wszystkie dzieci kopa艂y w tym czasie ziemniaki na sprzeda偶. W czerwcu i lipcu dzieci zbiera艂y maliny, kt贸rych te偶 mieli spore poletko. Trzeba by艂o wstawa膰 wcze艣nie rano aby by艂y 艣wie偶e. Na tych malinach te偶 by艂 dobry zarobek.
Kilkunastoletnich dziewcz膮t nie omija艂y prace przy 偶niwach. Pani Maria 偶臋艂a zbo偶e sierpem. Wola艂a to ni偶 wi膮za膰 snopy po kosie, chocia偶 taka praca te偶 nie by艂a jej obca. Takie zbo偶a jak: 偶yto, pszenica i j臋czmie艅 wi膮za艂o si臋 w snopy od razu po z偶臋ciu, przy czym do zwi膮zania j臋czmienia trzeba by艂o ukr臋ci膰 powr贸s艂o, bowiem jego 艂odygi s膮 kr贸tkie. Owies po z偶臋ciu le偶a艂 dwa trzy dni nie zwi膮zany aby 艂odygi nieco zmi臋k艂y. 艁atwiej by艂o w贸wczas kr臋ci膰 powr贸s艂a.
Ojciec m艂贸ci艂 zbo偶e jeszcze tradycyjn膮 metod膮 czyli cepem. S膮siad mia艂 ju偶 swoj膮 m艂ocarni臋. Wybudowa艂 te偶 specjalny spichrz na zbo偶e. Ale on mia艂 wi臋cej ziemi.
W domu jad艂o si臋 przewa偶nie to co zosta艂o wyhodowane w gospodarstwie: zacierki na mleku, kartofle z kwa艣nym mlekiem, kapust臋, ale te偶 kasz臋 jaglan膮 czy gryczan膮. Chleb mama piek艂a w piecu chlebowym, kt贸ry by艂 po艂膮czony z p艂yt膮 do gotowania posi艂k贸w. Z jednej strony by艂y drzwiczki do pieca chlebowego a z drugiej palenisko kuchenne. To nie by艂 ju偶 taki piec jak w niekt贸rych starszych domach krytych jeszcze strzech膮. Nie by艂o na nim miejsca do spania. Wszyscy spali w 艂贸偶kach.
Dzi臋ki zapobiegliwo艣ci ojca mieli wzgl臋dny dobrobyt, ale wszyscy musieli bardzo ci臋偶ko pracowa膰. W biedniejszych rodzinach m艂ode dziewczyny by艂y wysy艂ane do bogatych gospodarzy na s艂u偶b臋, gdzie te偶 ich nikt nie oszcz臋dza艂.
Ju偶 od jesieni czekali na 艣wi臋ta Bo偶ego Narodzenia, kt贸re zawsze by艂y obchodzone bardzo uroczy艣cie. Ubierali choink臋, ale zosta艂a te偶 zachowana dawna tradycja. W rogu pokoju obowi膮zkowo musia艂 sta膰 鈥瀌ziad鈥, czyli snop 偶yta.
Latem 1939 roku du偶o m贸wi艂o si臋 o wojnie. Ludzie bardzo si臋 bali, ale mieli nadziej臋, 偶e do niej nie dojdzie. Pod koniec sierpnia w okolicy Sokolnik pojawili si臋 u艂ani. By艂o to zgrupowanie Sz贸stego Pu艂ku U艂an贸w Kaniowskich. Teraz to ju偶 na pewno b臋dzie wojna m贸wili mi臋dzy sob膮.
Nie mylili si臋.
Pani Maria nie pami臋ta daty, ale za to doskonale pami臋ta pierwsze bombardowanie Lwowa. Szcz臋艣liwie by艂a w贸wczas na 艂膮ce, a tym samym nie stanowi艂a celu dla bombarduj膮cych samolot贸w. Takiego szcz臋艣cia nie mieli niekt贸rzy mieszka艅cy Sokolnik, kt贸rzy wybrali si臋 tam sprzedawa膰 swoje produkty. Kilkoro z nich zosta艂o zabitych.
Wraz z wybuchem wojny sko艅czy艂 si臋 wzgl臋dny dobrobyt. Zar贸wno Rosjanie jak i Niemcy zabierali resztki 偶ywno艣ci. Ludzie g艂odowali. Niekt贸rzy mieli swoje 偶arna i mielili m膮k臋 na chleb, ale by艂o to zabronione. Mo偶na by艂o trafi膰 za to na Sybir.
- Jedne 鈥瀌obre鈥 i drugie 鈥瀌obre鈥 skwitowa艂a pani Maria pytanie jak 偶y艂o si臋 pod okupacj膮 sowieck膮 i niemieck膮 鈥 kt贸ra by艂a gorsza.
W czasie wojny 偶ycie toczy si臋 innymi torami, ale przecie偶 musi si臋 jako艣 偶y膰. Trafi艂 si臋 m艂ody wdowiec z tr贸jk膮 dzieci - Jakub Duziak i pani Maria wysz艂a za m膮偶.
U艣miechn臋艂a si臋 leciutko m贸wi膮c o tym.
- To by艂y inne czasy, liczy艂y si臋 morgi. Ponadto m膮偶 pracowa艂 jako kowal, co przynosi艂o mu dodatkowy doch贸d. Nie musia艂a si臋 dorabia膰 od zera.
Swoich dzieci nie ma. Zaj臋艂a si臋 dzie膰mi m臋偶a.
Nie pami臋ta, kiedy dostali nakaz wyjazdu do Polski. Rodzice wyjechali wcze艣niej, a ona z m臋偶em i dzie膰mi za nimi. Czasy by艂y ci膮gle jeszcze niespokojne. Ukrai艅cy mordowali pojedyncze osoby. Nie by艂o na co czeka膰.
Trafili do Strzelec Opolskich. Potem jeszcze w inne miejsce i w ko艅cu do Pieszyc.
- Moje pasierby ju偶 nie 偶yj膮, m贸wi pani Maria. Jest jeszcze jedna siostra. Mieszkaj膮ca w Bielawie Jadwiga Piwko. Reszta rodze艅stwa te偶 ju偶 nie 偶yje.

PaniMariazZiostramiNews

Pani Maria z siostrami. Brakuje Zofii, kt贸ra zmar艂a w m艂odym wieku

C贸偶 mog臋 doda膰 od siebie?
Spotka艂em bardzo urocz膮 starsz膮 pani膮. U艣miechni臋t膮 i pogodn膮, kt贸ra wiedzie 偶ycie przy boku kochaj膮cej j膮 wnuczki. Jestem wdzi臋czny mojemu znajomemu panu Eugeniuszowi, kt贸ry zadzwoni艂 do mnie i znaj膮c moje zainteresowania Kresami powiadomi艂, 偶e mamy w Pieszycach tak膮 鈥瀙ere艂k臋鈥, 偶ywe 藕r贸d艂o wiadomo艣ci o tamtych dalekich ju偶 czasach.
Rozmawiaj膮c z pani膮 Mari膮 spyta艂em w pewnej chwili, czy nie czuje si臋 zm臋czona.
- Ale偶 sk膮d? Pan my艣li, 偶e ja jestem taka s艂aba?
Przez te sto lat mojego 偶ycia zawsze by艂o jako tako. Ta ostatnia jedynka to tak mnie teraz wkurza!
Trudno si臋 dziwi膰. Pierwszego listopada ubieg艂ego roku spad艂a z wysokich schod贸w. Stare drzewa zrastaj膮 si臋 wolno, ale za to solidnie.

~Zdzis艂aw Maciejewski